Właśnie tak
Z ustami pełnymi wina, rozlewamy się, wypełniamy, zatapiamy. Cierpki smak spływa, oplata szyję, ramiona, chłodem drażni piersi. Chę tego smaku, twojego, pragnę tej złamanej słodyczy. Zlizuję, zbieram,przygryzam jak w transie pochłonięty. Zaproszony na ucztę, zepsuty oddaję się zmysłom. Kolejne fantazje zabijam ustami, dotykiem nie daje wyboru. I nie ma odwrotu, w muśnięciach i bólu rytm nadchodzącej rozkoszy..



